Ted Talks – skrypt po polsku

  • Post category:artykuł

Simone George: Poznałam Marka, kiedy był „tylko” niewidomy. Wróciłam do domu, by zamieszkać w Dublinie, po kilkuletnim podróżowaniu po świecie, jak moja babka z nomadami oraz latach studiów poświęconych prawom człowieka. W ciągu dwóch lat pracy w Madrycie,  wiele nocy przetańczyłam w klubach salsy. Kiedy spotkałam Marka, poprosił mnie, abym nauczył go tańczyć. Zgodziłam się

To był cudowny czas, długie nocne rozmowy, stawaliśmy się przyjaciółmi i zbliżaliśmy się coraz bardziej do siebie. Mark stracił wzrok, gdy miał 22 lata, a człowiek, którego spotkałam osiem lat później, miał całkowicie odbudowaną tożsamość, której kamieniem węgielnym był pełen odwagi duch, który zabrał go na pustynię Gobi, gdzie przez siedem dni przebiegł sześć maratonów.

Kiedy zapytałam go, co doprowadziło do tego trybu życia, jaki prowadzi zacytował Nietzschego: “On, który ma po co żyć, może znieść wszystko.” Natknął się na ten cytat w książce książki zatytułowanej “Man’s Search for Meaning” autorstwa Viktora Frankl’a, neurologa i psychiatry, który przeżył lata w nazistowskim obozie koncentracyjnym. Frankl użył tego cytatu z Nietzschego, aby wytłumaczyć nam, że kiedy nie możemy już zmienić naszych okoliczności, jedyne co możemy zrobić to zmienić siebie.


Mark Pollock: Odbudowałem swoją tożsamość. Moim dlaczego, było ponowne poczucie rywalizacji, ponieważ dążenie do sukcesu i ryzykowanie porażki było po prostu tym, jak czułem się normalnie. 10 lat po utracie wzroku czułem, że zbudowałem siebie na nowo. Wziąłem udział w 43-dniowym wyścigu wyprawowym w najzimniejszym, najodleglejszym, najbardziej wymagającym miejscu na ziemi. To był pierwszy wyścig na Biegun Południowy, ponieważ Shackleton, Scott i Amundsen postawili stopę na Antarktydzie 100 lat wcześniej. Z każdym krokiem czułem, że umieszczam demony ślepoty za mną, każdy krok dawał mi naprawdę ogromną satysfakcję i poczucie zadowolenia.

Jak się okazało później, potrzebowałem rezerwy tych uczuć. Rok po moim powrocie, prawdopodobnie, w najbezpieczniejszym miejscu na ziemi, sypialni w domu przyjaciela, wypadłem z okna, z trzeciego piętra na beton poniżej. Nie wiem, jak to się stało. Chyba musiałam wstać, żeby pójść do łazienki. A ponieważ jestem ślepy, dotykałem ściany, aby znaleźć drogę. Tej nocy moja dłoń znalazła otwartą przestrzeń, w której powinno być zamknięte okno. I wyskoczyłem. Moi przyjaciele, którzy mnie znaleźli, myśleli, że nie żyję. Kiedy trafiłem do szpitala, lekarze sądzili, że umrę, a kiedy zdałem sobie sprawę z tego, co się ze mną dzieje, pomyślałem, że umieranie mogło być … mogło być najlepszym rezultatem. I leżąc na oddziale intensywnej terapii, mając przed oczami perspektywę bycia ślepym i sparaliżowanym, na morfinie, starałem się zrozumieć, co się dzieje.

Pewnej nocy, leżąc płasko na plecach, próbowałem pojąć, w jaki sposób powinienem przyjąć to co się dzieje w moim życiu. Zacząłem pisać bloga, który nazwałem ”Optymizm, Realizm, czy coś innego?”. Czerpałem z doświadczeń admirała Stockdale’a, który był jeńcem wojennym w wojnie w Wietnamie. Był więziony, torturowany przez ponad siedem lat. Jego okoliczności były ponure, ale przeżył. Co ciekawe Ci, którzy nie przeżyli, byli optymistami. Oni często mówili: “Wyjdziemy przed Bożym Narodzeniem” i nadeszły Święta Bożego Narodzenia, Boże Narodzenie minęło, a potem znów kolejne Święta, kiedy nie wyszli, poczuli się rozczarowani, zdemoralizowani i wielu z nich umarło w „środku”. Stockdale był realistą. Był inspirowany przez stoickich filozofów i skonfrontował się z brutalnymi faktami okoliczności w jakich był, zachowując przy tym wiarę, że końcu będzie wolny. I na tym blogu próbowałem zastosować jego myślenie, być realistą, tym razem w moich coraz bardziej ponurych okolicznościach.

Podczas wielu miesięcy infekcji serca i nerek po upadku, na granicy przetrwania, Simone i ja stanęliśmy przed podstawowym pytaniem: Jak pogodzić akceptacją z nadzieją? I to właśnie chcemy teraz odkryć z wami.

SG: Po otrzymaniu informacji, złapałam pierwszy lot do Anglii i przybyłam na oddział intensywnej opieki, gdzie Mark leżał nagi, pod prześcieradłem, podłączony do maszyn, które monitorowały, czy będzie żył. Powiedziałam: “Jestem tutaj, Mark.” Płakał łzami, które wydawało się zatrzymał dla mnie. Chciałam wziąć go w ramiona, ale nie mogłam go poruszyć, więc pocałowałam go tak, jak całujesz nowo narodzone dziecko, przerażone jego kruchością. Później tego popołudnia, kiedy zostały nam przedstawione złe wieści – pęknięta czaszka, krwawienie w mózgu, możliwa rozdarta aorta i złamany kręgosłup w dwóch miejscach, brak ruchu i uczucie poniżej talii – Mark, powiedział do mnie “Chodź tutaj, musisz uciec jak najdalej od tego”. Gdy próbowałem przetwarzać to, co do mnie 
mówił, myślałam: “Co do cholery jest z tobą nie tak?” “Nie możemy tego teraz zrobić.” Zapytałam go: „Czy TY zrywasz ze mną?”

A on odpowiedział: “Posłuchaj, ok wiedziałaś, o tym że jestem niewidomy, ale nie pisałaś się na to co jest teraz..” Odpowiedziałam: “Nie wiemy nawet, co to jest, ale wiem jedno, że to, czego nie potrafię sobie absolutnie wyobrazić, to rozstanie, podczas gdy ktoś, kogo kocham, jest na oddziale intensywnej terapii”.
Odwołałam się do moich umiejętności negocjacyjnych i zasugerowałam zawarcie umowy. Powiedziałam: “Zostanę z tobą tak długo, jak będziesz mnie potrzebować, dopóki twoje plecy będą mnie potrzebować. A kiedy nie będę dłużej potrzebna, wtedy mówimy o naszym związku”. Coś jak umowa z możliwością odnowienia w ciągu sześciu miesięcy.

Zgodził się i zostałam. W rzeczywistości nie chciałam wrócić do domu, nawet spakować torby, spałam przy jego łóżku, robiłam jego jedzenie, i płakaliśmy, jedno z nas, lub drugie, albo oboje razem, każdego dnia. Podjęłam wszystkie skomplikowane decyzje z lekarzami. Chirurg Marka powiedział nam, że jeśli ruch i czucie nie wróci w ciągu pierwszych 12 tygodni, jest mało prawdopodobne, że w ogóle wróci.

Siedząc przy jego łóżku, zaczęłam badać, dlaczego po okresie 12 tygodni, nie ma możliwości poprawy, nie ma terapii, nie ma lekarstwa, nie ma nadziei. Wysīłałam e-maile do naukowców. Przeczytałem wszystko, co osiągnął aktor “Supermana” Christopher Reeve, po tym, jak upadek konia spowodował, że został sparaliżowany od szyi. Christopher przełamał 12-tygodniowe zaklęcie; odzyskał trochę ruchu i poczuł się lepiej lata po wypadku. Marzył o świecie pustych wózków inwalidzkich. Dla nas Christopher i naukowcy, z którymi pracował, podsycali nadzieję.

MP: Przez ponad 16 miesięcy w szpitalu Simone i ja otrzymaliśmy opinię eksperta, że nadzieja na wyleczenie okazała się być psychologicznie szkodliwa. To było tak, jakby formalny system medyczny anulował nadzieję, argumentując, że akceptacja, jest bardziej korzystna. Ale rezygnacja z nadziei była wbrew wszystkiemu, w co wierzyliśmy. Tak, wiedziałem, że do tego momentu w historii, nikt nie znalazł lekarstwa na paraliż, ale historia jest wypełniona “niemożliwymi”, które jednak z sprawą człowieka stawały się realne. Ktoś kiedyś rozpoczął odkrycie bieguna południowego na początku ubiegłego wieku, znaleźli się również tacy, którzy zaczęli odkrywać Marsa. Zaczęliśmy więc pytać: „Czy jest możliwe tym razem, czy jeśli włożymy w to odpowiedni wysiłek, można wyleczyć paraliż?”

SG: Cóż, my naprawdę wierzyliśmy, że można. Badanie potwierdzały, że musimy przypomnieć uszkodzonemu, uśpionemu rdzeniowi kręgowemu Marka, jego pionową, stojącą formę. Znaleźliśmy inżynierów z San Francisco w Ekso Bionics, którzy stworzyli  egzoszkielet, który pozwoliłby Markowi wstać i chodzić laboratorium, od tego czasu on i robot przeszli ponad milion kroków.

To było trochę wczesne świętowanie, ponieważ w rzeczywistości to, robot wykonał całą pracę, więc musieliśmy do niego zawsze podłączyć Marka. Skontaktowaliśmy inżynierów z San Francisco z prawdziwym wizjonerem Dr. Reggie Edgerton, cudowny człowiek, który wraz ze swoim zespołem, doprowadził do przełomu w nauce. Korzystając z elektrostymulacji rdzenia kręgowego, wielu badanych było w stanie ustać, a przez to odzyskać część ruchu i uczucia, a co najważniejsze odzyskać niektóre wewnętrzne funkcje organizmu, które mają na celu utrzymanie nas przy życiu i sprawiać, to życie jest przyjemnością. Elektryczna stymulacja rdzenia kręgowego, jak sądzimy, jest pierwszą sensowną terapią, jaka kiedykolwiek istniała dla sparaliżowanych osób.


MP: Simone, mój robot i ja przeprowadziliśmy się do laboratorium w UCLA na trzy miesiące. Każdego dnia Reggie i jego zespół wkładali elektrody na skórę w dolnej części pleców, stymulowali mój rdzeń kręgowy, aby stymulować mój układ nerwowy. I po raz pierwszy odkąd zostałem sparaliżowany, poczułem pod nogami moje nogi.

To nie było normalne uczucie, ale kiedy stymulator został włączony, było to znaczące odczucie. Czułem mięso mięśni, kości moich nóg, a gdy szedłem, z powodu stymulacji mogłem dobrowolnie poruszać sparaliżowanymi nogami. Moje tętno miało normalną pracę, tzn. strefę treningu od 140 do 160 uderzeń na minutę, a moje mięśnie, które prawie zniknęły, zaczęły wracać. Podczas kilku standardowych testów w całym procesie, płasko na moich plecach, dwanaście tygodni, sześć miesięcy i trzy całe lata po tym, jak wypadłem przez to okno i sparaliżowałem, naukowcy włączyli stymulator i przycisnąłem kolano do klatki piersiowej.

W tym tygodniu, powiedziałem Simone, że gdybyśmy mogli zapomnieć o paraliżu,to ostatnie lata były w sumie niesamowicie ekscytujące.

Problem polega na tym, że nie możemy jeszcze całkiem zapomnieć o paraliżu. I oczywiście, nie jest to proces skończony, ponieważ kiedy opuściliśmy to studium pilotażowe w UCLA i wróciliśmy do Dublina, nadal jestem na wózku,i wciąż jestem sparaliżowany, wciąż jestem niewidomy. Teraz koncentrujemy się przede wszystkim na paraliżu ale będąc na tej konferencji, jesteśmy zainteresowani, jeśli ktoś ma lekarstwo na ślepotę, weźmiemy to również:)

Pamiętasz blog, o którym wspomniałem na początku, postawiłem tam pytanie, jak powinniśmy reagować, jako optymista, realista czy jakoś inaczej? My zrozumieliśmy, że optymiści polegają tylko na nadziei i ryzykują rozczarowaniem i demoralizacją. Realiści natomiast akceptują brutalne fakty, ale z nadziej  nie rezygnują nigdy. Realiści żyją akceptacją i i nadzieją równolegle. I to właśnie my próbowaliśmy zrobić Simone w ciągu ostatnich kilku lat …

Zaakceptowałem wózek inwalidzki. Czasami jesteśmy smutni z powodu tego, co straciliśmy. Zgadzam się z tym, że ja i inni użytkownicy wózków inwalidzkich możemy żyć na pełnych prawach, pomimo bólu nerwów, skurczów i zakażeń oraz skróconej długości życia. I akceptuję, że życie jest znacznie trudniejsze dla osób, które są sparaliżowane od szyi w dół. Dla tych, którzy polegają na respiratorach, aby oddychać, oraz dla tych, którzy nie mają dostępu do odpowiedniej, bezpłatnej opieki zdrowotnej. Dlatego też mamy nadzieję na inne życie. Życie, w którym stworzymy lekarstwo i udostępnimy je wszystkim, którzy tego potrzebują.

SG: Spotkałem Marka, kiedy był po prostu niewidomy. Poprosił mnie, bym nauczyła go tańczyć, a ja to zrobiłam. Pewnej nocy, po zajęciach z tańca, odwróciłam się, by powiedzieć mu dobranoc u jego drzwi. Zdałam sobie sprawę, że zostawiam go w ciemności. Wpadłam w niekontrolowane łzy i próbowałam to ukryć, ale on wiedział. Przytulił mnie i powiedział: “Ach, biedna Simone, wróciłaś do 1998 roku, kiedy oślepłem, nie martw się, w końcu okazało się, że jest OK”.

Akceptacja to świadomość, że smutek jest jak szalejąca rzeka. I musisz się w nią wejść. Ponieważ kiedy to zrobisz, przeniesie Cię do następnego miejsca. W końcu zabierze cię do nowej otwartej krainy, gdzie na końcu okaże się, że jest naprawdę OK.